3 kwietnia „Gazeta Olsztyńska” opublikowała na swojej stronie internetowej tekst Pawła Snopkowa Mroczna tajemnica dziurawych nakrętek. Co się za tym kryje?, w którym zawarto krótki wywiad z Błażejem Gawrońskim, dyrektorem tamtejszego Miejskiego Zespołu Profilaktyki i Terapii Uzależnień. Wypowiedzi, które w nim padły wymagają komentarza.

Na wstępie należy zaznaczyć, że artykuł pana Snopkowa[1]Snopkow P., Mroczna tajemnica dziurawych nakrętek. Co się za tym kryje?, Gazetaolsztynska.pl, 3 kwietnia 2021 [dostęp 2021-04-05]. dotyczy dziurawych nakrętek od butelek, jakie walają się po olsztyńskich ulicach. Przyznam, że w ostatnich miesiącach również zacząłem zauważać w swoich okolicach artefakty świadczące o wzmożonej aktywności wodosiarzy. „I powtarzam dwa razy, mnie to nie zachwyca”.

Kolaż czterech zdjęć. Fotografie przedstawiają śmieci pozostawione w lesie przez palaczy marihuany.

Te i następne zdjęcia zostały opublikowane na instagramowym profilu @indicasativapl.

Zostawianie po sobie śmieci jest żałosne. Dlatego trudno mi zrozumieć, dlaczego we wspomnianym tekście nie zwrócono na to uwagi. Wystarczyło przecież napisać coś w tym stylu: jeśli już sobie jaracie, to przynajmniej po sobie posprzątajcie. Byłoby to świetnym dodatkiem do redukcji szkód [Wikipedia]. Niestety, redukcja szkód jest traktowana przez polską opinię publiczną jako jeśli nie promocja to co najmniej przyzwolenie na narkomanię. Nie można więc napisać jeśli już jaracie, bo macie nie jarać w ogóle. Sam nie mam wątpliwości, że takie zachowania działają na szkodę społeczności konopnej w tym kraju oraz sprawy, o którą walczymy.

Wielokrotnie podkreślałem, że marihuana nie przestanie być traktowana jako element patologii, póki jej użytkownicy nie przestaną przejawiać nieodpowiedzialnych zachowań, takich jak groźby pod adresem osób, którym przeszkadza jaranie wprost pod ich oknami. Trudno jest przekonać społeczeństwo, że to nie są prawdziwi stonersi, że oni zażyliby dopalacze, gdyby nie mieli dostępu normalnego zioła, że w swoim postępowaniu nie reprezentują tych, którzy walczą o legalizację trawki. W każdym razie mroczna tajemnica olsztyńskich dziurawych nakrętek jest podobna do faktu, że Witkacy ćpał[2]Pewna nauczycielka języka polskiego, która tę drugą informację traktowała jako fake news nie chciała mi wierzyć nawet kiedy powiedziałem jej, że nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukazało się właśnie (a było to w 2016 roku) wznowienie w jednym tomie jego tzw. Narkotyków Niemytych dusz.. Robią to wszyscy. Takież to misterium, że więcej w tym strachu przed poznaniem niż zagadek do rozwiązania.

Zdjęcie przedstawia butelkę wody mineralnej wypełnionej białym dymem. Szyjka butelki zakończona jest nakrętką, z której wystaje szklana lufka używana do palenia marihuany.

Jeden ze sposobów przygotowania tzw. wodospadu.

Dziennikarz postanowił pominąć techniczne szczegóły, żeby nie promować ryzykownych zachowań. Na szczęście mamy Wikipedię. Artykuł Gravity bong powstał 28 stycznia 2009 roku (od 12 grudnia 2005 r. było to przekierowanie do artykułu o bongu zapoczątkowanego 22 grudnia 2001 r., pod koniec pierwszego roku funkcjonowania tej encyklopedii), a 31 marca 2014 r. otrzymał status dobrego artykułu. Jest to jedno z nielicznych wyróżnionych haseł w anglojęzycznej Wikipedii[3]Status dobrego artykułu, artykułu na medal bądź listy na medal ma tam jedynie ok. 0,69% haseł – są to dane na dzień publikacji tego wpisu.. Żeby nie było tak miło, warto dodać, że 11 czerwca 2011 r. zakończono dyskusję, w której postanowiono nie przyznawać wspomnianemu artykułowi tego wyróżnienia, a 8 września 2009 r. ktoś żądał nawet jego usunięcia z tytułu tzw. nieencyklopedyczności (braku istotności na tyle, aby pisać o tym w encyklopedii). Należy tutaj zaznaczyć, że akurat Wikipedia w języku angielskim jest, w porównaniu do tej polskojęzycznej, dość liberalna jeśli chodzi o akceptowaną tematykę.

Autor tekstu w regionalnym dzienniku dywaguje, „czy stres związany z pandemią sprawia, że coraz częściej sięgamy po substancje zabronione”, a jego informator – niejaki Igor – odpowiada: „znam wiele osób, które lubią czasem buchnąć, ale nie zauważyłem, żeby w trakcie pandemii częściej sięgały po marihuanę. Palą tyle samo, co przedtem. Z moich obserwacji wynika, że ludzie przyzwyczaili się do lockdownu i kolejne restrykcje nie robią już takiego wrażenia. Sam okazjonalnie popalam i covid nic tu nie zmienił”. Nie podzielam w pełni opinii Igora, choć sam popalam raczej nieokazjonalnie (co nie przeszkadza mi być w trakcie zapoczątkowanej tydzień temu przerwy).

Początki pandemii postawiły mieszkańców Polski przed problemem nagłego ograniczenia importu zarówno marihuany dostępnej w aptekach[4]Teone, Oświadczenie Aurora Polska ws. dostaw medycznej marihuany, Weednews.pl, 2 kwietnia 2020 [dostęp 2021-04-05]. (uprawa tzw. medycznej marihuany nie jest w Polsce dozwolona[5]Czy produkcja medycznej marihuany w Polsce jest możliwa?, Weedweek.pl, 3 lutego 2021 [dostęp 2021-04-05]., a problemy z regularnymi dostawami występowały już wcześniej[6]Kowalska K., Brakuje medycznej marihuany, Rp.pl, 24 grudnia 2019 [dostęp 2021-04-05].[7]Kowalska K., Medyczna marihuana tylko na papierze: chorzy nadal nie mogą leczyć bólu kannabinoidami, Rp.pl, 19 grudnia 2019 [dostęp 2021-04-05].) jak również tej stosowanej w celach rekreacyjnych[8]To już moja wiedza własna. Naturalnie funkcjonowały uprawy krajowe, jednakże przerwanie łańcucha dostaw było widoczne nawet w obszarach, które nie były zależne od przemytu (być może ze względu na spekulację). W pewnym momencie po prostu nikt nie miał zioła, bądź się do tego nie przyznawał. Było to właściwie determinowane chęcią i zaradnością poszczególnych grup zaopatrujących lokalne rynki..

Opinia okazjonalnego palacza mogłaby być jednak niewystarczająca, dlatego Snopkow postanowił oddać głos panu Gawrońskiemu. Przyznam, że poza tematyką polityczną i okołocovidową, dawno nie spotkałem się z tak niekompetentną wypowiedzią[9]Jeśli ktoś uzna, że jestem równie niekompetentny, niech wie, że ja przynajmniej do tego dopłacam, zamiast pobierać za to wynagrodzenie.. Dyrektor olsztyńskiego MZPiTU ostrożnie przyznaje, że nie spotkał się ze statystykami dotyczącymi używania w czasie pandemii substancji psychoaktywnych innych niż etanol (mam nadzieję, że w domyśle miał na myśli nie tylko innych niż napoje alkoholowe, ale również innych kofeina i nikotyna).

Okazuje się, że zostało to już w pewnym stopniu sprawdzone, chociażby w Holandii, gdzie w zależności od licznych czynników obserwowano spadek bądź wzrost spożycia[10]Nationale Drug Monitor. Jaarbericht 2020= [dostęp 2021-04-05].. Problem leżeć może w tym, że Błażej Gawroński, zamknięty w swojej narkofobicznej bańce informacyjnej, być może nie interesuje się badaniami. Fajnie jest znać najnowszy raport ESPAD za 2019 rok[11]European Monitoring Centre for Drugs and Drug Addiction, ESPAD report 2019: results from the European school survey project on alcohol and other drugs, LU: Publications Office, 2020, DOI: 10.2810/877033 [dostęp 2021-04-05]., ale jeszcze lepiej kilkanaście raportów EMCDDA na temat wpływu pandemii COVID-19 na użytkowników narkotyków i rynek narkotykowy. Ja sam nie jestem w stanie przypomnieć sobie każdego badania ankietowego skierowanego do użytkowników substancji psychoaktywnych, w którym brałem udział w ciągu ostatniego roku (nie liczę tutaj ankiet na potrzeby prac dyplomowych, których było kilkanaście).

„Jestem przeciwny temu, aby dzielić narkotyki na twarde i miękkie, mniej i bardziej groźne. Wszystkie one są wpisane na listę substancji zakazanych i są równie niebezpieczne” – a co z etanolem? Nie jest przecież wpisany na listę substancji zakazanych, choć jest o wiele groźniejszy niż wiele używek, które zostały ujęte w aneksach do Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (a na pewno o wiele niebezpieczniejszy niż kannabinoidy[12]Hall W., Room R., Bondy S., WHO project on health implications of cannabis use: a comparative appraisal of the health and psychological consequences of alcohol, cannabis, nicotine and opiate use, Toronto: National Drug and Alcohol Research Centre, University of New South Wales, Addiction Research Foundation, 28 sierpnia 1995 [dostęp 2021-04-05].). Potwierdzają to konkretne badania, które można by zacytować, ale w tym miejscu jest to chyba nieprzydatne. Poza tym pamiętajmy o ciężarze dowodu [Wikipedia] – to nie ja mam obowiązek udowodniać, że marihuana nie jest szkodliwa, a karanie za jej posiadanie nie przynosi społeczeństwu korzyści; taki obowiązek mają ludzie twierdzący odwrotnie[13]Poza tym łatwiej byłoby, gdyby zarzut, na jaki odpowiadamy, był szczegółowiej sformułowany. Jednocześnie nadmienię, że nie chcę tracić czasu, aby ktoś mi potem odpisał, że i tak nie miał zamiaru czytać tych dziesiątek artykułów, które mu wysłałem.. Każdy, kto myśli inaczej, ośmieszyłby się w merytorycznej dyskusji, wolnej od erystyki[14]Można ją zauważyć w tym wpisie, za co przepraszam – praca u podstaw wśród ignorantów potrafi być irytująca..

Oto jeden z największych mitów dotyczących substancji psychoaktywnych: skoro są zakazane, to nie bez powodu. Powody są oczywiście powszechnie znane i wcale nie chodzi tutaj o szkodliwość zdrowotną lub społeczną. Zakaz działalności organizacji niezależnych od władz w okresie Polski Ludowej też nie był nieuzasadniony. Jednak te uzasadnienia społeczeństwa nie przekonały. Tak samo jak nie przekonuje mnie argument, że skoro coś zostało zabronione przez przepisy, to z korzyścią dla społeczeństwa.

„Z marihuaną jest trochę jak z piwem. Piwo traktuje się jako napój chłodzący. Tymczasem istnieje bardzo duże niebezpieczeństwo, że te używki staną się produktem, za pomocą którego powiększa się grono klientów. Powiększa się liczbę tych, którzy za chwilę sięgną po bardziej stężone alkohole, a w przypadku marihuany po coś, co będzie znacznie mocniejsze w swoim oddziaływaniu” – dlaczego więc nie zakażemy również alkoholu? Na pewno nie dlatego, że jest mniej szkodliwy od kannabinoidów. Jest przecież bardziej szkodliwy. Wiem, że w tym momencie przesadzam. Rozmawiamy przecież o szkodliwości konopi, a nie alkoholu. Nie bądźmy jednak hipokrytami.

Teoria przejścia/eskalacji/kolejnych szczebli, zgodnie z którą zaczyna się od marihuany, a kończy się na heroinie nie została nigdy udowodniona[15]Marijuana and Medicine: Assessing the Science Base, Washington, D.C.: National Academies Press, 10 czerwca 1999, DOI: 10.17226/6376, ISBN 978-0-309-07155-0 [dostęp 2021-04-05].[16]Zimmer L. E., Marijuana myths, marijuana facts: a review of the scientific evidence, John P. Morgan (red.), New York: Lindesmith Center, 1997, ISBN 0-9641568-4-9, OCLC 37832027. (choć próbowano dowieść tego również eksperymentalnie[17]Schenk S., Partridge B., Cocaine-seeking produced by experimenter-administered drug injections: dose-effect relationships in rats, „Psychopharmacology”, 147 (3), 1999, s. 285–290, DOI: 10.1007/s002130051169 [dostęp 2021-04-05].[18]Wiley J. L., Cannabis: discrimination of „internal bliss”?, „Pharmacology Biochemistry and Behavior”, 64 (2), 1999, s. 257–260, DOI: 10.1016/S0091-3057(99)00059-3 [dostęp 2021-04-05].), a związane z nią mity same się obalają pod ciężarem swojej… kurwa nie wiem czego. Chciałem przykozaczyć, ale chyba nie trafiłem w punkt przykozaczenia.

W każdym razie jest to po prostu błąd logiczny typu post hoc ergo propter hoc [Wikipedia], o którym wspomniałem we wpisie Palenie marihuany a szkoła i praca. Jeżeli obawiamy się, że nasze dzieci zaopatrujące się w trawkę na czarnym rynku postanowią w pewnym momencie kupić, po zachętach tego samego dilera, amfetaminę, to spróbujmy tego, co z powodzeniem zrobiło już wiele krajów – odbierzmy rynek złowrogim dilerom i przenieśmy go do licencjonowanych punktów, w których dostępne są tylko konopie (tylko konopie oznacza również brak alkoholu).

„Jeżeli chodzi o używanie marihuany do celów leczniczych, to w zasadzie Polska nie jest wyjątkiem na tle innych krajów” – Gawroński w dupie był i gówno widział. Jego wypowiedź jest bardzo krzywdząca dla pacjentów i ich bliskich. Osoby leczące się tzw. medyczną marihuaną są w Polsce traktowane gorzej niż konsumenci rekreacyjni na Zachodzie. I tyle w tym temacie. Przy okazji zachęcam do wsparcia akcji mającej na celu doprowadzenie do ułaskawienia pana Dariusza Kruka (więcej informacji choćby u Mestosława).

„Uważam, że powinniśmy trzymać tę dość restrykcyjną i radykalną formę prewencji, która od lat obowiązuje w Polsce” – a ja uważam, że nie jest to prewencja, lecz systemowe gnębienie ludzi, którzy nie zrobili nic złego. No, może poza przypadkami, w których ktoś udostępnia to osobom, które nie rozwinęły się jeszcze w pełni fizycznie i emocjonalnie (wtedy faktycznie jaranie może być szkodliwe, bardziej niż prawie wcale) lub nie płaci podatku od uzyskanych w ten sposób dochodów (choć rozumiem tych, którzy nie chcą odprowadzać nałożonych przez Państwo danin z powodu sposobu, w jaki są one wydatkowane). Trudno mi w tym momencie zakładać dobrą wolę osoby, którą cytuję. Dowodów na szkodliwość prohibicji jest tak wiele i są one tak zatrważające, że nietrudno skłonić się ku teorii spiskowej, że zakazy są utrzymywane, ponieważ leży to w finansowym interesie nie tylko tych, którzy zarabiają na handlu narkotykami, ale także tych, którzy mają walczyć z narkomanią.

„Dzięki niej [prewencji – przyp. IndicaSativa] nasz kraj na tle innych państw europejskich ma stosunkowo niewielką liczbę ludzi uzależnionych od substancji innych niż alkohol” – ciężko się odnieść do takiego stwierdzenia. Nie zgadzam się z tym, że na liczbę uzależnionych wpływają restrykcyjne przepisy. Przede wszystkim, w Polsce zawsze dużo się chlało[19]Jak się nad tym zastanowić, to można mieć wątpliwości, czy to pandemia wpłynęła na wzrost spożycia. W 2019 r. nie znaliśmy covida, mimo że spożycie było największe od 1993 r., a kiedy zaczęto walić po kablach[20]Antoni Bielewicz, Narkomania w dwudziestoleciu międzywojennym, „Alkoholizm i Narkomania”, 1, 1988, s. 17–58 [dostęp 2021-04-05]., to z czasem okazało się, że tego również robi się dużo[21]Antoni Zieliński, Badania nad społecznymi i kulturowymi uwarunkowaniami narkomanii – Wiedeń, wrzesień 1988, „Alkoholizm i Narkomania”, 1, 1988, s. 185 [dostęp 2021-04-05].. Na Białorusi do teraz najwięcej uzależnionych, według statystyk władz, ma problem z polskim wynalazkiem – kompotem[22]Nie wyczytałem tego w Wikipedii – to ja dodałem tam tę informację.. Inną sprawą jest definicja uzależnienia. Łatwo rzucić jakieś hasło, a potem patrzeć jak ludzie kłócą się o to, kto właściwie jest uzależniony, kto nadużywa, a kto używa szkodliwe[23]Podczas mojego pobytu w szpitalu w wieku 17 lat próbowano namówić mnie do przeniesienia się na oddział terapii uzależnień (właściwie to przyszła do mnie jakaś kobieta i oświadczyła, że słyszała, iż wyrażam zainteresowanie przejścia na ten oddział – ciekawe jak i skąd? róbcie tak dalej, jeśli chcecie do siebie zrazić młodzież), gdyż – jak mi tłumaczono – drugie zażycie substancji kończy fazę eksperymentowania i rozpoczyna pierwszą fazę uzależnienia. Niektórzy geniusze, o których Mitch Earleywine pisał w Zrozumieć Marihuanę: nowe spojrzenie na badania naukowe, uważają wręcz, że nikt kto nie byłby uzależniony, nie zażywałby substancji, której posiadanie jest zabronione..

„Badania ESPAD robione na młodzieży wyraźnie pokazują, że używanie środków psychoaktywnych takich jak marihuana, amfetamina, metaamfetamina czy kokaina jest u nas znacznie mniejsze” – abstrahując od tego, że cała wypowiedź brzmi tak, jakby raport ESPAD sprawdzał również odsetek uzależnionych, nie jest przypadkiem tak, że użycie klasycznych narkotyków jest mniejsze, ponieważ odsetek przyznających się do używania dopalaczy jest jednym z największych? Fajnie chwalić się niepopularnością mety, której w Polsce prawie nikt nie widział (i która jest w raporcie zrównana z amfetaminą) lub koksu, którym już przed II wojną światową odurzali się w Polsce prawie wyłącznie najbogatsi[24]Chcecie robić wiarygodne badania? Nie pytajcie o relevin, który może mylić się z Relanium. Pytajcie konsumentów kokainy ile płacą za gram. Chociaż nie, to też nie musiaoby świadczyć o prawdomówności ankietowanych.. Trudniej przyznać, że polska młodzież jest w europejskiej czołówce jeśli chodzi o pozamedyczne stosowanie sterydów czy przysłowiowe wąchanie kleju. Nigdy nie słyszałem, aby patrol Policji podszedł do grupy nastolatków z pytaniem, czy posiadają przy sobie anaboliki (być może dlatego, że nie grozi za to żadna kara). Zawsze chodziło o marihuanę, rzadziej inne środki psychoaktywne. A jeśli chodzi o marihuanę, to jesteśmy również w czołówce krajów, w których przygodę z nią rozpoczynają osoby w wieku 13 lat lub młodsze.

W międzynarodowych raportach zwykło podkreślać się, choć niekoniecznie wskazywać, różnice metodologiczne między różnymi państwami. A to, że w wielu krajach już samo odurzanie się jest przestępstwem, co sprawia, że ludzie boją się do tego przyznać, nawet w anonimowych ankietach – o tym się nie wspomina. Mam nadzieję, że przynajmniej zakłada się, że od dawna każdy o tym wie, rozumie to i cały czas ma to gdzieś z tyłu głowy. Uzgodnijmy może wcześniej, na czym komu zależy: na tym, aby jak najmniej spośród tych, którzy używają, było uzależnionych lub miało z tego powodu inne konsekwencje zdrowotne, czy też, aby jak najmniej osób używało, gdyż wtedy nie będą mieli okazji, aby się uzależnić?

Raporty ESPAD za lata 1995, 1999, 2003, 2007, 2011 i 2015 nie pozostawiają złudzeń[25]Wieczorek Ł., Sierosławski J., Dąbrowska K., Changes in use and availability of cannabis among adolescents over last two decades. Situation in Poland and selected European countries, „Alcoholism and Drug Addiction”, 31 (1), 2018, s. 49–64, DOI: 10.5114/ain.2018.77943 [dostęp 2021-04-05].. W ciągu dwudziestu lat liczba młodzieży w Polsce, która kiedykolwiek odurzyła się konopiami trzykrotnie wzrosła (czterokrotnie jeśli chodzi o osoby, które przyznają się do palenia w ciągu ostatnich 30 dni), a deklarowana przez nie dostępność tego typu używek wzrosła dwukrotnie. A wszystko to, mimo że 12 grudnia 2000 r. weszły w życie przepisy przewidujące karę nawet do trzech lat pozbawienia wolności za posiadanie dowolnej ilości żywicy konopi czy ziela o zawartości THC powyżej 0,2%[26]Ustawa z dnia 26 października 2000 r. o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz.U. 2000 nr 103 poz. 1097). Obecnie karane jest posiadanie każdej naziemnej części takiej rośliny z wyłączeniem nasion[27]Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz.U. 2005 nr 179 poz. 1485), a więc nawet łodyg, których zwyczajowo się nie pali i których zbyt duża ilość w kupowanej marihuanie jest traktowana jako wada towaru.

Liberalizacja prawa narkotykowego w Czechach w 2010 r. (uprawa do 5 roślin traktowana jako wykroczenie to coś, o czym w Polsce możemy tylko pomarzyć) nie zatrzymała postępującego od 2007 r. spadku konsumpcji konopi. W 1995 r. w Polsce 8,2% młodzieży deklarowało, że kiedykolwiek spróbowało marihuany/haszyszu. W 2015 r. było to 23,7% (21% w 2019 r.). W Czechach: 21,5% w 1995 r., 45,1% w 2007 r., 36,8% w 2015 r. i 28% w 2019 r. Na Ukrainie, gdzie od 2000 r. posiadanie do 5 gramów marihuany lub 0,5 g haszyszu zagrożone jest tylko karą administracyjną (SIC!), było to odpowiednio 13,6% w 1995 r., 9,5% w 2015 r. i 7,9% w 2019 r. We Francji, gdzie subiektywna ocena dostępności tych środków była podobna do tej w Polsce, również nastąpił spadek, początkowo niewielki: z 34,6% w 1999 r. (brak pomiaru w 1995 r.), poprzez 31,5% w 2015 r. do 23% w 2019 r. Trochę mało jak na kraj, gdzie karane jest samo używanie, a policja jest brutalniejsza niż polska (było to wiadome, zanim PiS zaczął straszyć Polaków zagraniczną policją).

Te same tendencje występują w każdym ze wspomnianych państw w przypadku pytań o użycie w ciągu ostatnich 12 miesięcy oraz w ciągu ostatnich 30 dni. Wzrost następuje również w Finlandii, gdzie przepisy nie rozróżniają używania od handlu[28]Cannabis in Finland – Laws, Use, and History. Sensiseeds.com, 12 listopada 2020 [dostęp 2021-04-05]., a dostęp do marihuany oceniany jest jako trudny (na nieregularność dostaw wpływa uzależnienie od przemytu z Danii, przy czym warto podkreślić, że Finowie w ramach przydomowych upraw sadzą dwukrotnie więcej w celu nielegalnego samoleczenie niż Duńczycy[29]Hakkarainen P., Frank V. A., Perälä J., Dahl H. V., Small-Scale Cannabis Growers in Denmark and Finland, European Addiction Research, 2011, 17 s. 119–128, DOI: 10.1159/000322920 [dostęp 2021-04-05].). Od 2011 r. polska młodzież jarała coraz więcej w porównaniu ze wspomnianymi krajami. Użycie w ciągu ostatnich 30 dni w 2019 r.: Francja – 13%; Czechy – 12%; Polska – 8,1%; Finlandia – 4,1% Ukraina – 2,4%. Użycie w ciągu ostatnich 12 miesięcy w 2019 r.: Francja – 15%; Czechy – 8,7%; Polska – 8,8%; Finlandia – 9,1% Ukraina – 7,7%. Tak więc spadki zanotowano wszędzie.

Aż chciałoby się zapytać: czego, kurwa, nie rozumiesz? Jesteś naćpany?

Kącik muzyczny

Poniżej piosenka Maryśka Kosmosa. Album „Skrót”, który ukazał się we wrześniu 2015 r. dzięki nieistniejącemu już NWR Studio to jedyny album nagrany przez KSM-a. Podoba wam się okładka? Zdjęcie tego ulicznego dzieła sztuki autorstwa Erosiara było robione moim telefonem.

Przypisy

Przypisy
1 Snopkow P., Mroczna tajemnica dziurawych nakrętek. Co się za tym kryje?, Gazetaolsztynska.pl, 3 kwietnia 2021 [dostęp 2021-04-05].
2 Pewna nauczycielka języka polskiego, która tę drugą informację traktowała jako fake news nie chciała mi wierzyć nawet kiedy powiedziałem jej, że nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukazało się właśnie (a było to w 2016 roku) wznowienie w jednym tomie jego tzw. Narkotyków Niemytych dusz.
3 Status dobrego artykułu, artykułu na medal bądź listy na medal ma tam jedynie ok. 0,69% haseł – są to dane na dzień publikacji tego wpisu.
4 Teone, Oświadczenie Aurora Polska ws. dostaw medycznej marihuany, Weednews.pl, 2 kwietnia 2020 [dostęp 2021-04-05].
5 Czy produkcja medycznej marihuany w Polsce jest możliwa?, Weedweek.pl, 3 lutego 2021 [dostęp 2021-04-05].
6 Kowalska K., Brakuje medycznej marihuany, Rp.pl, 24 grudnia 2019 [dostęp 2021-04-05].
7 Kowalska K., Medyczna marihuana tylko na papierze: chorzy nadal nie mogą leczyć bólu kannabinoidami, Rp.pl, 19 grudnia 2019 [dostęp 2021-04-05].
8 To już moja wiedza własna. Naturalnie funkcjonowały uprawy krajowe, jednakże przerwanie łańcucha dostaw było widoczne nawet w obszarach, które nie były zależne od przemytu (być może ze względu na spekulację). W pewnym momencie po prostu nikt nie miał zioła, bądź się do tego nie przyznawał. Było to właściwie determinowane chęcią i zaradnością poszczególnych grup zaopatrujących lokalne rynki.
9 Jeśli ktoś uzna, że jestem równie niekompetentny, niech wie, że ja przynajmniej do tego dopłacam, zamiast pobierać za to wynagrodzenie.
10 Nationale Drug Monitor. Jaarbericht 2020= [dostęp 2021-04-05].
11 European Monitoring Centre for Drugs and Drug Addiction, ESPAD report 2019: results from the European school survey project on alcohol and other drugs, LU: Publications Office, 2020, DOI: 10.2810/877033 [dostęp 2021-04-05].
12 Hall W., Room R., Bondy S., WHO project on health implications of cannabis use: a comparative appraisal of the health and psychological consequences of alcohol, cannabis, nicotine and opiate use, Toronto: National Drug and Alcohol Research Centre, University of New South Wales, Addiction Research Foundation, 28 sierpnia 1995 [dostęp 2021-04-05].
13 Poza tym łatwiej byłoby, gdyby zarzut, na jaki odpowiadamy, był szczegółowiej sformułowany. Jednocześnie nadmienię, że nie chcę tracić czasu, aby ktoś mi potem odpisał, że i tak nie miał zamiaru czytać tych dziesiątek artykułów, które mu wysłałem.
14 Można ją zauważyć w tym wpisie, za co przepraszam – praca u podstaw wśród ignorantów potrafi być irytująca.
15 Marijuana and Medicine: Assessing the Science Base, Washington, D.C.: National Academies Press, 10 czerwca 1999, DOI: 10.17226/6376, ISBN 978-0-309-07155-0 [dostęp 2021-04-05].
16 Zimmer L. E., Marijuana myths, marijuana facts: a review of the scientific evidence, John P. Morgan (red.), New York: Lindesmith Center, 1997, ISBN 0-9641568-4-9, OCLC 37832027.
17 Schenk S., Partridge B., Cocaine-seeking produced by experimenter-administered drug injections: dose-effect relationships in rats, „Psychopharmacology”, 147 (3), 1999, s. 285–290, DOI: 10.1007/s002130051169 [dostęp 2021-04-05].
18 Wiley J. L., Cannabis: discrimination of „internal bliss”?, „Pharmacology Biochemistry and Behavior”, 64 (2), 1999, s. 257–260, DOI: 10.1016/S0091-3057(99)00059-3 [dostęp 2021-04-05].
19 Jak się nad tym zastanowić, to można mieć wątpliwości, czy to pandemia wpłynęła na wzrost spożycia. W 2019 r. nie znaliśmy covida, mimo że spożycie było największe od 1993 r.
20 Antoni Bielewicz, Narkomania w dwudziestoleciu międzywojennym, „Alkoholizm i Narkomania”, 1, 1988, s. 17–58 [dostęp 2021-04-05].
21 Antoni Zieliński, Badania nad społecznymi i kulturowymi uwarunkowaniami narkomanii – Wiedeń, wrzesień 1988, „Alkoholizm i Narkomania”, 1, 1988, s. 185 [dostęp 2021-04-05].
22 Nie wyczytałem tego w Wikipedii – to ja dodałem tam tę informację.
23 Podczas mojego pobytu w szpitalu w wieku 17 lat próbowano namówić mnie do przeniesienia się na oddział terapii uzależnień (właściwie to przyszła do mnie jakaś kobieta i oświadczyła, że słyszała, iż wyrażam zainteresowanie przejścia na ten oddział – ciekawe jak i skąd? róbcie tak dalej, jeśli chcecie do siebie zrazić młodzież), gdyż – jak mi tłumaczono – drugie zażycie substancji kończy fazę eksperymentowania i rozpoczyna pierwszą fazę uzależnienia. Niektórzy geniusze, o których Mitch Earleywine pisał w Zrozumieć Marihuanę: nowe spojrzenie na badania naukowe, uważają wręcz, że nikt kto nie byłby uzależniony, nie zażywałby substancji, której posiadanie jest zabronione.
24 Chcecie robić wiarygodne badania? Nie pytajcie o relevin, który może mylić się z Relanium. Pytajcie konsumentów kokainy ile płacą za gram. Chociaż nie, to też nie musiaoby świadczyć o prawdomówności ankietowanych.
25 Wieczorek Ł., Sierosławski J., Dąbrowska K., Changes in use and availability of cannabis among adolescents over last two decades. Situation in Poland and selected European countries, „Alcoholism and Drug Addiction”, 31 (1), 2018, s. 49–64, DOI: 10.5114/ain.2018.77943 [dostęp 2021-04-05].
26 Ustawa z dnia 26 października 2000 r. o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz.U. 2000 nr 103 poz. 1097)
27 Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz.U. 2005 nr 179 poz. 1485)
28 Cannabis in Finland – Laws, Use, and History. Sensiseeds.com, 12 listopada 2020 [dostęp 2021-04-05].
29 Hakkarainen P., Frank V. A., Perälä J., Dahl H. V., Small-Scale Cannabis Growers in Denmark and Finland, European Addiction Research, 2011, 17 s. 119–128, DOI: 10.1159/000322920 [dostęp 2021-04-05].

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.