Kilka rad jak nie dać się złapać z ziołem, pochodzących z doświadczenia człowieka, który pali od wielu lat i nigdy nie zastał zatrzymany. Tekst zarówno dla konsumentów jak i producentów czy dystrybutorów.

Jeżeli miałbym udzielić tylko jednej porady na temat tego, jak uniknąć ujawnienia posiadania przy nas zakazanej marihuany czy haszyszu, brzmiałaby ona: łamiąc jeden przepis, nie łam drugiego. Co to oznacza? Oznacza to, że jeżeli np. przemieszczamy się z trawką, to nie przechodzimy przez pasy na czerwonym świetle lub w innym miejscu niedozwolonym; nie idziemy z piwem w dłoni; nie zachodzimy również po drodze do sklepu, aby coś w nim ukraść (zwłaszcza jeśli nie zgłosiliśmy się do odbycia kary)!!! Nie! Kurwa, nie! Po prostu nie! Drzemy mordy i puszczamy TPS-a na full i dlatego przyjeżdżają pały – przecież z okna zgłaszającego nie czuć, że na ławce dwa bloki dalej jebie ziołem, muzykę słychać za to na całym osiedlu. Skończy się zajebiście, co nie? Proszę, przyjmij, kurwa, tę poradę do wiadomości bez namysłu, chyba że chcesz skończyć niczym pewien debil, który mając do dobycia karę, do której wykonania się nie zgłosił, rzucił kiepem w nieoznakowany radiowóz, wmuszając w tym samym czasie pierwszeństwo. Pamiętajmy również o zakrywaniu ust i nosa w odpowiednim miejscu i czasie. Jeżeli masz zamiar dyskutować, że „założenie maseczki” nie oznacza, że „musi być ona założona poprawnie”, to jesteś gamoniem, który prędzej czy później zostanie zatrzymany (to jest zresztą myślenie w stylu tłumaczenia się ludzi, którzy w więzieniu zostają cwelami: „przecież ona miała 15 lat, ale rocznikowo”). Nie obchodzą mnie twoje opinie na temat epidemiologii i polityki międzynarodowej. Taki dla przykładu Kali będzie miał wyjebane w to, że cię zgarnęli z tematem, bo plandemia, bo Konstytucja, bo prawa człowieka, bo nie ma ustawy. Pozwolę sobie wspomnieć w tym miejscu o Furiacie, który dał się złapać[1]Bartosz Dybała. Krakowski raper w rękach policji. Wpadł, bo nie miał maseczki. Wcześniej został skazany za włamanie. Gazetakrakowska.pl, 5 listopada 2020 r., choć przecież wydaje się takim rozsądnym człowiekiem. Ja wiem, że „łatwiej jest nawijać mądrze, trudniej w życie to wprowadzić”. Nie jestem absolutystą w tej sprawie; sam popełniam błędy, ale jak przypominam sobie kolesia, który w nocnym autobusie podniecał się w towarzystwie ziomka, jakie jointy będzie zaraz kręcił, to szkoda pisać dalej. Znałem faceta, który negował wspomnianą zasadę, twierdząc, że podejrzanym byłoby właśnie to, że grupa młodych mężczyzn w dresowych ubraniach zatrzymuje się w nocy na przejściu dla pieszych. Biorąc jednak pod uwagę to, jakie zioło miał on na ogarnięciu (zarówno jakościowo jak i ilościowo) oraz to jak ostatecznie skończył, nie uważałbym tych rad za pomocne. W każdym razie jeżeli jesteś wyznawcą zasady, że w ruchu drogowym zagrożenie powoduje ten, kto kieruje zgodnie z przepisami, to lepiej nie posiadaj przy sobie żadnych narkotyków podczas jazdy. W przypadku aut na minuty myślę, że nawet jeśli prokuratura uzna, że nie można nam przypisać winy posiadania narkotyków, które zostały znalezione w wynajętym aucie[2]Paweł Korzeniowski. Twoje dragi jadą do ciebie buspasem. Dilerzy w Polsce wożą narkotyki carsharingiem. Noizz.pl, 20 lutego 2020 r., to z radością wyda postanowienie o przeszukaniu już po tym, jak w naszym mieszkaniu zostanie znaleziona znaczna ilość tej samej substancji.

Jeśli będziesz machać przed kamerą monitoringu miejskiego odciętą głową dziecka, to z pewnością zwrócisz na siebie uwagę[3]29 lutego 2006 roku Giulczechra Bobokułowa udusiła 4-letnią Anastasiję Mieszczeriakowę, którą się opiekowała. Po odcięciu głowy ofierze wybrała się na jedną ze stacji moskiewskiego metra, blefując co do posiadania na sobie pasu szahida. Zeznawała potem, że jej czyn jest zemstą za działania sił rosyjskich w Syrii. Wiadomo też, że miała trudności w leczeniu choroby psychicznej.. [Zgodnie z przepisami obowiązującymi w Federacji Rosyjskiej, obrazy zarejestrowane przez tego typu kamery nie podlegają ochronie prawa autorskiego.]

Grunt, to nie zwracać na siebie uwagi. Nie ważne czy na co dzień ubieramy się w kondony jak Żabson, czy też prawilne bluzy z emblematem jotpe. Jeśli zamierzamy wyjść z targów konopnych z całymi roślinami, którymi będziemy machać niczym palemkami na Wielkanoc czy czerwonymi goździkami na wiecu, godząc się na interwencję Policji[4]Testy kolorymetryczne nie wskazują, czy badany środek zawiera więcej niż dopuszczalny odsetek substancji, która nas interesuje. Jednocześnie policjanci nie są od tego, aby zatrzymywać za posiadanie czegoś, co ma realne właściwości odurzające, lecz za posiadanie tego, co przekracza dopuszczalne limity. O tym, z czym faktycznie mamy do czynienia i tak decydują biegli., to róbmy to, nie mając nic przy sobie, a najlepiej również w miejscu zamieszkania, zameldowania jak i pod tym adresem, który być może mamy jeszcze wpisany w dowodzie osobistym[5]Tak, wiem, że przesadzam, ale w takich sytuacjach przesada może być cnotą. Twoje argumenty, że koledze przeszukano kiedyś tylko jego pokój w mieszkaniu, w którym faktycznie mieszkał, nie przekonają policjantów, aby nie jechać do twojej babci, od której rzekomo właśnie wracasz.. Tak więc: zachowujmy się naturalnie. Naturalnym zachowaniem człowieka nie jest na pewno zawracanie na widok policji i nie wiem, co mają w głowach ludzie, którzy myślą, że uchroni ich to zwróceniem na siebie uwagi. Jeśli, tak jak dla moich znajomych z pracy, zawracanie na widok policji jest dla ciebie odruchem naturalnym, to warto, abyś próbował się tego w jakiś sposób pozbyć. Tym przecież różnimy się od innych zwierząt. Jeszcze nigdy nie zaczepił mnie patrol, obok którego przechodziłem, będąc sam (a jeśli zaczepiał, kiedy byłem w ekipie, to składała się ona z osób znanych Policji). Nigdy też nie zasugerowano mi, że zostałem zaczepiony, ponieważ podejrzanie się zachowywałem, zacząłem szybko oddalać się na widok policjantów itp. Naturalnie wiem, że doniesienia medialne (oparte przecież na informacjach dostarczonych przez Policję, ale często brane również całkowicie z dupy, tak jak w przypadku tabloidu Kryminalki.pl) są w części przypadków zakłamane. Inaczej okazałoby się, że w zdecydowanej większości przypadków kontrola osobista została dokonana bez odpowiednio uzasadnionego powodu (nie anulowałoby to jednak faktu, że ujawnione zostało posiadanie substancji, której posiadanie jest de facto zabronione – to przecież nie amerykański film!). Nigdy bym nie pomyślał, że warto przeszkadzać w przeprowadzeniu kontroli osobistej, ponieważ to musi chodzić o kogoś innego, panowie widocznie dostali zgłoszenie w sprawie innej osoby, bo ja to stałem dopiero od 2 minut, zanim panowie przyszli.

Kolejna kwestia: nie noś ze sobą wszystkiego, co posiadasz, chyba że serio masz zamiar wykorzystać to w miejscu, do którego zmierzasz lub masz ku temu inny rozsądny powód. Zwróć uwagę, że znalezienie fifki, bletek, młynka czy wagi[6]Jeśli przyjdzie ci się tłumaczyć z posiadania przy sobie wagi, to warto mieć jakiegoś kolegę, który potwierdzi, że właśnie ją nam pożyczył, czy też prosił nas o jej pożyczenie. Oczywiście pod warunkiem, że kolega lub my posiadamy w miejscu zamieszkania odżywki dla sportowców, które ową wagą są odmierzane i będziemy gotowi powiedzieć Policji: proszę śmiało sprawdzać. jest powodem, aby kontynuować kontrolę osobistą. Poza tym nie trzymaj jointów lub fifek razem z papierosami. Wzięcie sobie do serca zasady wynikającej z poprzedniego zdania uratowało mnie niedawno, w sytuacji, która wydawała mi się beznadziejna (z pewnością pomogło również dobre wyjaśnienie tego, że byłem zdenerwowany[7]„Bez maseczki; z piwem. Wiadomo, jak teraz jest”. No wiadomo… „Jak zobaczę, że nie wyrzuciłeś, tylko golnąłeś, to będzie 500”. No, dla mnie spoko…). Źle wtedy zrobiłem, że nie schowałem trawki gdzieś w okolicy, bo właściwie tak powinno się robić podczas robienia sobie po drodze przerwy na piwo. W ogóle pomysł z piwem był zły, ale cóż, piję piwo i palę zioło w tym miejscu od 12 lat i był to dopiero pierwszy raz, kiedy policjanci zwrócili na to uwagę. W każdym razie ze schowkami jest, tak że lepiej jeśli nie są oczywiste. Ubytek w elewacji czy ceglanej ścianie może spełniać swoją funkcję, jeśli stoimy odpowiednio daleko od niego. Zbyt nachalne przekonywanie na miejscu, że przecież nie znaleźliście tego bezpośrednio u mnie, tylko na wyciągnięcie mojej ręki, więc jak udowodnicie, że to moje faktycznie może przekonać policjantów, ale do tego, że nie mamy czym ich zaskoczyć (np. dyktafonem w telefonie wysyłającym zapis wprost do chmury, dzięki czemu wykazalibyśmy niewątpliwie[8]Nie dotyczy to Polski PiS-u., że spotkany patrol otwarcie oświadcza, że zapisze, iż samarkę wyciągnięto nam z kieszeni, choć wszyscy obecni wiedzą, że w rzeczywistości wyjęto ją z dziury w ścianie). Jeśli siedzimy w samochodzie, to nie zdziwmy się, że policjanci sprawdzą nie tylko schowki, ale również odkryją wlew paliwa. Przy okazji, uważajmy, aby cudzy pojazd, który obraliśmy sobie jako schowek, nie odjechał.

30 września 2005 roku w obozie dla uchodźców palestyńskich Askar na Zachodnim Brzegu, żołnierze Sił Obronnych Izraela znaleźli naboje w paczce po Viceroy’ach. Od tego czasu, tak jak i przedtem, ludzie nadal chowają drobne przedmioty w pudełkach od papierosów. [Bullets Found Hidden in Cigarette Box; fot. Israel Defense Forces; licencja: CC BY-NC 2.0]

Dalej: zapomnij także o fikuśnych schowkach zrobionych z puszek po napojach, które można dostać w sklepach z akcesoriami dla palaczy, chyba że masz pewność, że osoba, która będzie wykonywać wobec ciebie czynności, nie będzie się takimi schowkami interesować. Jeżeli ciężko wam zrozumieć, o co chodzi w poprzednim zdaniu, to napiszę inaczej: policjanci dobrze wiedzą, o takich schowkach (podobnie jak o schowkach w markerach czy nogawkach niektórych spodni); po zajrzeniu do lodówki byłaby to chyba pierwsza rzecz, którą by się zainteresowali. I w dodatku nie chlupocze ona, niczym prawdziwa puszka Pepsi. Zastanów się, kto nosi piłeczki do golfa w kieszeni (a nawet w torbie, ale bez kija, tak po prostu, z dupy)? Moim zdaniem tylko posiadacze (wiadomo czego) i myślę, że policjanci mają podobne zdanie. Jeżeli masz taką możliwość, to transportuj ziółko w dwóch warstwach próżniowo zamykanej, zgrzanej folii. Daje Ci to całkowitą pewność, że jego zapachu nie wyczuje człowiek[9]Avery N. Gilbert, Joseph A. DiVerdi. Human olfactory detection of packaged cannabis. „Science & Justice”. 2 (60), s. 169–172, marzec 2020. DOI: 10.1016/j.scijus.2019.10.007. ISSN 1355-0306. (problem może być wtedy, kiedy twoją szkołę odwiedzi ktoś z wyszkolonym psem, ale większość zajęć i tak przeprowadzanych jest zdalnie, poza tym odnoszę wrażenie, że policjanci mają teraz inne zadania niż pogadanki w szkołach). Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to po prostu wali w chuja, błędem byłoby jednak argumentować w rozmowie z policjantem, że nie ma prawa czegokolwiek czuć, bo wszystko jest wystarczająco dobrze spakowane. Nie miej do nikogo pretensji, jeśli nie potrafisz poprawnie zgrzać folii (możesz poćwiczyć, pracując na dowolnej produkcji). Jedynymi minischowkami, których stosowanie wydaje mi się sensowne, są skrytki w pasku od spodni lub w podeszwie buta (to ostatnie jest świetne; przeciętny duet pt. jeden umie pisać, drugi umie czytać, nie zagląda w takie miejsca na ulicy) czy też piłeczki kauczukowe, które można wyjebać daleko, daleko i weź teraz tego szukaj. W piłeczce nie schowasz jednak zbyt wiele, podobnie jak w pasku (wydaje mi się, że bardziej nadaje się on do przechowywania substancji w proszku). Wychodzi na to, że muszę poczytać trochę o współczesnym szewstwie. Nie trzeba się jednak zaznajamiać, aby wiedzieć, że dobra skrytka to taka, której nie widać przy oględzinach. Jeżeli kolega pokazuje Ci jakieś dziwnie wyglądające obuwie, twierdząc, że tak to musi wyglądać, a ty od razu wiesz, w jaki sposób wyjąć ukrytą zawartość, to może nie warto oddawać mu do przerobienia swoich butów? A tak w ogóle, to najlepszą skrytką, jaką potrafię sobie wyobrazić, jest zawinięcie ziółka w chusteczkę, którą umieszczamy w opakowaniu po prezerwatywach.

Nie jest to poradnik w stylu ultimate, ponieważ Policja nie jest wszędzie taka sama. Zarządzenia i materiały dydaktyczne dotyczą co prawda wszystkich, ale powszechnie wiadomo, jak wygląda ich stosownie w rzeczywistości – można nimi co najwyżej dostać w łeb, jeśli się o nich wspomni. To tak jak z urzędnikiem, który ma pewną dozę samowoli w kontaktach z petentem, który z tego powodu może czuć się niepewnie. Mimo to uważam przedstawione porady za dość uniwersalne. Głupotą byłoby gwarantowanie ich pełnej skuteczności. Jeżeli masz coś przy sobie, a policjanci są zdeterminowani, aby coś u Ciebie znaleźć, to nic Ci nie pomoże (może prócz łapówki lub wykorzystania znajomości). Jeżeli wyglądasz jak typowy patus, który w dodatku jest znany miejscowym funkcjonariuszom, to niewykluczone, że zawsze będziesz niepokojony przez pieszy patrol, który przeprowadzi kontrolę osobistą z twoim udziałem, na zasadzie on to zawsze coś ma[10]To tak jak ze złodziejami, którzy za każdym razem są zaczepiani przez ochronę podczas opuszczania sklepu, nawet jeśli rzeczywiście nic tym razem nie ukradli. Wyraźne konsekwencje dokonanych wcześniej wyborów.. Jeżeli czujesz, że Policja się na ciebie uwzięła, to już chyba nic nie pomoże, może z wyjątkiem przeprowadzki do innej miejscowości, gdzie będziesz mógł zacząć od nowa (ale może lepiej nie zaczynaj tak samo, bo skończysz pewnie tak samo jak poprzednio). Na zakończenie mogę tylko polecić pouczający artykuł, który ukazał się kilka lat temu w polskiej wersji magazynu Vice, gdzie stwierdzenie, iż chowanie zioła w bieliźnie to zły pomysł, pada więcej niż raz: Spytaliśmy jaraczy zielska, gdzie trzymają towar[11]Melchior Sędzimir. Spytaliśmy jaraczy zielska, gdzie trzymają towar. Vice.com, 16 września 2015 r..

Kącik muzyczny

Temat z filmu Bagaż nielegalny znalazł się na pierwszym solowym albumie Kazika Spalam się, który wydany został przez Zic Zac w listopadzie 1991 roku. Kazik Staszewski i zespół Kult są od jakiegoś czasu znowu modni. Nie dziwi mnie to, ale co dziwne, również mnie to nie mierzi. Zazwyczaj jest tak, że moda nie sprzyja starym fanom, bo weź, przyznaj się teraz do słuchania rapu – w czasach, kiedy reprezentantami rapu są ekipy Boryga i Malika. Nie wątpię, że są ludzie słuchający głównie muzyki, prezentowanej przez radio, którym Kazik się podoba muzycznie jako taki, a nie tylko jako wykonawca Baranka, Gdy nie ma dzieci, czy Twój ból jest lepszy niż mój (ten ostatni przykład zwłaszcza dla fanów młodszych lub takich, którym podoba się „ta piosenka o Kaczyńskim”). Przyznam, że przypadkiem stałem się świadkiem premiery tego ostatniego utworu na YT, ale nie zachwycił mnie on (no i oczywiście nie przypuszczałem, że wyjdzie z tego jakaś afera). Właściwie zrobiło mi się przykro, że Kazik, zamiast powracać do stylu z Ostatecznego krachu systemu korporacji czy Las Maquinas de la Muerte, postanowił zrobić prezent tym, którym gniot pt. Silny Kazik pod wezwaniem się podobał[12]W recenzji Michała Bigoraja, która ukazała się w czasopiśmie Twoja muza (1/2009), album ten był legitymizowany jako „Kazik na ludowo”, ale była to obrona nie przed głosami fanów, że Kazik się sprzedał, lecz przed głosami wielkich dam, w których dreszcz budzi nieprawdziwa muzyka, tzn. taka która powstała po Wagnerze, a przynajmniej taka, która nie ukazała się w formie partytury.. Jeśli naprawdę miał być to pastisz, to bardzo słabej jakości, a to pierdolenie o brzmieniu przedwojennych kapel podwórkowych, to nawet nie wiem, skąd się tym zachodnim dziennikarzom wzięło (ale pewnie tak jak w większości przypadku, z dupy – ktoś nasra do paczkomatu i od razu nowy Manzoni). Podejrzewam jednak, że Kazik doskonale zdaje sobie sprawę, że żadne przestery, Hammondy czy basy-deriglasy nie będą słuchane dzisiaj na tyle, aby na tym zarobić, a poza tym starość nie radość, ludzie nie mają już siły i nic w tym złego. Richie Blackmore też w końcu powiedział, że ma dość pisania hardrockowych riffów. A Kazik i tak pozostaje dla mnie najlepszym żyjącym twórcą polskiej muzyki rozrywkowej.

Ilustracja tytułowa: Fugitive_felon_life_magazine; fot. J. Ross Baughman; licencja CC BY-SA 3.0][13]Zdjęcie przedstawiające odczytywanie przez nowojorską policję praw Miradny mężczyźnie zatrzymanemu na podstawie three-strikes law ukazało się w magazynie Life w lipcu 1984 roku (fotoreporterowi towarzyszył wtedy dziennikarz Ed Barnes). Jego autor otrzymał w 1978 roku jedną z nagród Pulitzera za ukazanie taktowania więźniów przez rodezyjską bezpiekę.

Przypisy

Przypisy
1 Bartosz Dybała. Krakowski raper w rękach policji. Wpadł, bo nie miał maseczki. Wcześniej został skazany za włamanie. Gazetakrakowska.pl, 5 listopada 2020 r.
2 Paweł Korzeniowski. Twoje dragi jadą do ciebie buspasem. Dilerzy w Polsce wożą narkotyki carsharingiem. Noizz.pl, 20 lutego 2020 r.
3 29 lutego 2006 roku Giulczechra Bobokułowa udusiła 4-letnią Anastasiję Mieszczeriakowę, którą się opiekowała. Po odcięciu głowy ofierze wybrała się na jedną ze stacji moskiewskiego metra, blefując co do posiadania na sobie pasu szahida. Zeznawała potem, że jej czyn jest zemstą za działania sił rosyjskich w Syrii. Wiadomo też, że miała trudności w leczeniu choroby psychicznej.
4 Testy kolorymetryczne nie wskazują, czy badany środek zawiera więcej niż dopuszczalny odsetek substancji, która nas interesuje. Jednocześnie policjanci nie są od tego, aby zatrzymywać za posiadanie czegoś, co ma realne właściwości odurzające, lecz za posiadanie tego, co przekracza dopuszczalne limity. O tym, z czym faktycznie mamy do czynienia i tak decydują biegli.
5 Tak, wiem, że przesadzam, ale w takich sytuacjach przesada może być cnotą. Twoje argumenty, że koledze przeszukano kiedyś tylko jego pokój w mieszkaniu, w którym faktycznie mieszkał, nie przekonają policjantów, aby nie jechać do twojej babci, od której rzekomo właśnie wracasz.
6 Jeśli przyjdzie ci się tłumaczyć z posiadania przy sobie wagi, to warto mieć jakiegoś kolegę, który potwierdzi, że właśnie ją nam pożyczył, czy też prosił nas o jej pożyczenie. Oczywiście pod warunkiem, że kolega lub my posiadamy w miejscu zamieszkania odżywki dla sportowców, które ową wagą są odmierzane i będziemy gotowi powiedzieć Policji: proszę śmiało sprawdzać.
7 „Bez maseczki; z piwem. Wiadomo, jak teraz jest”. No wiadomo… „Jak zobaczę, że nie wyrzuciłeś, tylko golnąłeś, to będzie 500”. No, dla mnie spoko…
8 Nie dotyczy to Polski PiS-u.
9 Avery N. Gilbert, Joseph A. DiVerdi. Human olfactory detection of packaged cannabis. „Science & Justice”. 2 (60), s. 169–172, marzec 2020. DOI: 10.1016/j.scijus.2019.10.007. ISSN 1355-0306.
10 To tak jak ze złodziejami, którzy za każdym razem są zaczepiani przez ochronę podczas opuszczania sklepu, nawet jeśli rzeczywiście nic tym razem nie ukradli. Wyraźne konsekwencje dokonanych wcześniej wyborów.
11 Melchior Sędzimir. Spytaliśmy jaraczy zielska, gdzie trzymają towar. Vice.com, 16 września 2015 r.
12 W recenzji Michała Bigoraja, która ukazała się w czasopiśmie Twoja muza (1/2009), album ten był legitymizowany jako „Kazik na ludowo”, ale była to obrona nie przed głosami fanów, że Kazik się sprzedał, lecz przed głosami wielkich dam, w których dreszcz budzi nieprawdziwa muzyka, tzn. taka która powstała po Wagnerze, a przynajmniej taka, która nie ukazała się w formie partytury.
13 Zdjęcie przedstawiające odczytywanie przez nowojorską policję praw Miradny mężczyźnie zatrzymanemu na podstawie three-strikes law ukazało się w magazynie Life w lipcu 1984 roku (fotoreporterowi towarzyszył wtedy dziennikarz Ed Barnes). Jego autor otrzymał w 1978 roku jedną z nagród Pulitzera za ukazanie taktowania więźniów przez rodezyjską bezpiekę.

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.